Modeling to jej praca i pasja. Podczas pracy na sesjach zdjęciowych lub pokazie mody czuje ogromną satysfakcję. Mimo natłoku pracy Ania Piszczałka - finalistka polskiej edycji programu Top Model - znalazła czas na rozmowę ze mną.
Ma 21 lat. Pochodzi z niewielkiej miejscowości Gradówek położonej w województwie dolnośląskim, która liczy ok. 300 mieszkańców. Jeszcze kilka miesięcy temu była zwykłą dziewczyną.
W wakacje zobaczyła reklamę "Top Model" i postanowiła pojechać na casting. Jurorzy od razu docenili jej wdzięk i osobowość. Zajęła III miejsce.
W wakacje zobaczyła reklamę "Top Model" i postanowiła pojechać na casting. Jurorzy od razu docenili jej wdzięk i osobowość. Zajęła III miejsce.
Teraz jest pewna siebie, zna swoją wartość, dąży do celu i stanowi wzór dla wielu osób z małych miasteczek i wsi.
AJ: Gdybyś mogła opisać się w kilku słowach...
AP: Wystarczy, że czasem zaufam sobie i wszystko układa się jak najlepiej. Znajduję w sobie radość. Zawsze szukam dobrych stron trudnych sytuacji.
AJ: Dlaczego zdecydowałaś się na udział w programie Top Model?
AP: Pomyślałam, że udział w tym programie jest dla mnie wielką szansą, możliwością spełnienia marzeń.
AJ: Udało się już jakieś spełnić?
AP: Tak, dzięki niemu udało mi się spełnić już kilka marzeń.
AJ: Co w zawodzie modelki jest najtrudniejsze?
AP: Wielogodzinne czekanie, ostra krytyka, stres.
AJ: Jakie zatem cechy charakteru, poza ogromną cierpliwością, powinna jeszcze posiadać modelka?
AP: Wydaje mi się, że najważniejsze cechy każdej modelki to: wytrwałość, determinacja, pewność siebie i pokora.
AJ: Co sprawia Ci większą satysfakcję: pozowanie fotografom, czy prezentowanie kolekcji znanych projektantów na pokazach mody?
AP: Na wybiegu czuję się jak ryba w wodzie, ale lubię również „grać” przed aparatem.
AJ: Masz za sobą udany debiut na pokazie Paola Frani podczas Tygodnia Mody w Mediolanie. Brałaś także udział w pokazie Macieja Zienia oraz Gosi Baczyńskiej i faktycznie daje się zaobserwować, że pokazy mody to Twój żywioł. Ciekawi mnie czyje kreacje chciałabyś zaprezentować na wybiegu, gdybyś to Ty mogła zdecydować o wyborze?
AP: Marzę, żeby wyjść w pokazie Cavalli, Galliano czy Diora. Może niektórzy powiedzą, że za wysoko mierzę, ale w czerwcu też postawiłam sobie wysoko poprzeczkę.
AJ: Powróćmy na chwilę do „grania” przed aparatem, czyli fotomodelingu. Masz już za sobą wiele sesji zdjęciowych. Która była dla Ciebie najbardziej wyjątkowa?
AP: Każda z sesji była inna, począwszy od sesji w Mediolanie - który jest wprost wymarzonym miejscem do sesji.
Dobrze wspominam także sesję rozbieraną, choć była niezwykle trudna. Trzeba było zacisnąć zęby i otworzyć się, ale fotograf Wojciech Wojtczak był bardzo sympatyczny, ciepły, więc aż tak bardzo nie czułam tremy i wstydu. Zdjęcie z tej sesji jest jednym z moich ulubionych.
Jestem też zadowolona z sesji z pająkami, było to dla mnie ciężkie przeżycie, bardzo się bałam, ale przełamałam swój lęk i z tego byłam najbardziej dumna.
Każda z sesji to ogromna próba możliwości aktorskich, umiejętności przybierania, jak najwiarygodniej, różnych ról.
AJ: Bardzo szybko stałaś się osobą rozpoznawalną. Jak radzisz sobie z rosnącą popularnością?
AP: To jest bardzo miłe, kiedy ludzie podchodzą do mnie na ulicy. Bardzo często mi gratulują. To podnosi mnie na duchu.
AJ: Wiem, że uwielbiasz sport. W przeszłości trenowałaś biegi, skok wzwyż i skok w dal. Znajdujesz jeszcze czas na aktywność sportową, czy ogranicza się ona do biegania... z castingu na casting?
AP: Teraz, ze względu na brak czasu, pozostało mi tylko bieganie...z castingu na casting. Jednak mimo szybkiego tempa życia staram się nadal znajdować czas na sport. Jest on dla mnie bardzo ważny.
AJ: Co masz zawsze w swojej torebce? Takie "must have", bez których się nie rozstajesz?
AP: Portfel, telefon, kalendarzyk i... słodka przyjemność.
AJ: Posiadasz jakiś wypróbowany sposób na udany wypoczynek?
AP: Mieszkam blisko gór, więc najczęściej tam odnajduję spokój i siłę do dalszej pracy.
AJ: Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Aga Jaroszewska|EF
fot. Ania Piszczałka Facebook Fanpage
