 |
| mój kochany piesek! |
Pewnie pomyślicie, że jestem jakimś eco-freakiem, ale zapewniam Was, że w mojej szafie nie ma miejsca ani na kurtki, ani na buty z naturalnej skóry, a już tym bardziej dla naturalnego futra!
(i żeby była jasność: miejsca w szafie mam jeszcze sporo)
Dlaczego naszła mnie ta nieodparta chęć uzewnętrznienia się tym przed Wami? Żeby potwierdzić, że bez tego da się żyć! Więcej! Dzięki temu ratuje się życie bezbronnym zwierzętom!
Ktoś tam na górze dawno, dawno temu ewidentnie przesadził z obdzieleniem mnie miłością do zwierząt, wrażliwością na ich cierpienie i motywacją do walki z bezsensownym mordowaniem futrzaków! Za każdym razem, kiedy człowiek krzywdzi zwierzęta, ból rozrywa mnie na strzępy... Tak już niestety mam. I wierzcie mi, taka nadwrażliwość jest cholernie ciężką sprawą.
Kiedy widzę bezdomnego psiaka, który smutnymi oczami spogląda na mnie bojaźliwie, w oczach mam łzy. Kiedy słyszę, że ktoś strzelał dla zabawy do przerażonego kota, tonę w smutku. Bo nie rozumiem skąd w ludziach tyle okrucieństwa?! A kiedy widzę ludzi lansujących się w naturalnych futrach, dla których jest ono wyłącznie symbolem luksusu, pęka mi serce.
Nie wszyscy ludzie posiadający luksusowe futra zdają sobie sprawę, że noszą na sobie produkt, będący efektem wyjątkowego okrucieństwa.
Chciałabym bardzo, żeby to co piszę trafiło do rąk tych ludzi. A potem do ich serc.
(a ponoć kiedy się czegoś mocno pragnie, to cały wszechświat działa potajemnie, by udało się to osiągnąć...)
Futro nie rośnie na drzewach - zanim pojawi się na kuszącej sklepowej ekspozycji, ktoś musi je zedrzeć z jego właściciela.
Zwierzęta hodowane na futra - m.in. lisy, jenoty, norki, nutrie, króliki, szynszyle - przeżywają swoje krótkie życie na specjalnych fermach hodowlanych, budzących najgorsze skojarzenia z obozami zagłady.
Są stłoczone w niewielkich klatkach, pozbawione możliwości ruchu, co powoduje ich nienaturalne zachowania, takie jak gryzienie własnego ciała czy zjadanie młodych. Żyją w skrajnie nienaturalnych warunkach.
Zabijane są w majestacie obowiązującego prawa prądem elektrycznym, gazami spalin samochodowych, chloroformem, uderzeniem w tył głowy lub przez penetrację mózgu urządzeniem działającym mechanicznie.
Aby uszyć jedno futro przeciętnej wielkości zabija się 27 szopów, 40 soboli, 150 gronostai, 11 rysi, 18 lisów, 55 dzikich norek, 100 szynszyli lub 100 wiewiórek.
GALERIA: kliknij tu (uwaga, zdjęcia są drastyczne)
W niektórych krajach, np. w Wielkiej Brytanii, publiczne pokazywanie się w naturalnym futrze wyszło z mody i uważane jest wręcz za niestosowne.
Kilku projektantów, w tym m.in. Stella McCartney, w swoich kolekcjach nie korzysta z futer naturalnych.
Spora część top-modelek również odmawia promowania takich futer. Nie jest to więc walka z całym "przemysłem modniarskim" jako takim, a z tą jego częścią, która zaspokaja specyficzne gusta ludzi, dla których cierpienie zwierząt jest abstrakcyjnym problemem.