Dzisiejsze popołudnie spędziłam z Ewą. Wybrałyśmy się do centrum Londynu. Uwielbiam przesiadywać w przydrożnych kawiarniach i obserwować przenikającą się wielokulturowość tego miasta. Londynu nie da się porównać z innym miejscem na świecie…
Na początku zatrzymałyśmy się w małej, ukrytej w kamieniczkach tureckiej kawiarni. Z dala od zgiełku i hałasu. Jej właściciel był tak uroczy i przesympatyczny, że mimo upływających godzin czułam, jakbym dopiero przekroczyła próg jego kawiarni.
